Niezwykła historia obrazu z Tarnowa i Zbylitowskiej Góry

By Published On: 18 września 2026Categories: Malarstwo1650 words9,2 min read

W Polsce, w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim znajduje się wieś Zbylitowska Góra, położona w gminie Tarnów.

Wieś leży około 8 km na południowy-zachód od Tarnowa oraz ok. 70 km na wschód od Krakowa. To w niej znajduje się kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. W tym kościele cześć odbiera obraz noszący nazwę „Bożego Miłosierdzia”. W dawnej Polsce nosił on też nazwę: „Chrystusa Boleściwego”, „Chrystusa w studni” albo po łacinie „Misericordia Domini”. W wieku XVII i XVIII obraz był w tej świątyni czczony przez wiernych jako słynący łaskami. Kolator kościoła i właściciel wsi Mikołaj ze Zbylitowa Zbylitowskiego – w swoim testamencie – prosił o odprawianie Mszy wieczystych za jego duszę przed tym to obrazem. W przeszłości, według kościelnych archiwów, obraz miał znajdować się w jednym z czterech ołtarzy bocznych i był otoczony licznymi wotami. Z czasem, jak opisują to kroniki kościelne, został przeniesiony do głównego ołtarza; było to 9 lipca 1683 r.

Ten jeden z najcenniejszych zabytków gotyckiego malarstwa sakralnego w Polsce w 1914 r. został przeniesiony z kościoła parafialnego do Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Stało się tak, bowiem kościół w Zbylitowskiej Górze został poważnie zniszczony podczas działań wojennych I wojny światowej, i w takiej sytuacji nie można było narażać tak cennego zabytku, pozostawiając go w zrujnowanym kościele bez należytej ochrony. Tak więc obraz od tego okresu jest w depozycie Muzeum w Tarnowie. Po zniszczeniach wojennych szybko odbudowano uszkodzony kościół, a potem pomyślano o sprowadzeniu do kościoła kopi obrazu zostawionego w depozycie tarnowskiego muzeum. Niemała w tym zasługa obecnego proboszczem ks. mgr Józefa Kaczmarskiego. W Zbylitowskiej Górze jest tam proboszczem od 2000 roku.

Obecnie kopia obrazu „Bożego Miłosierdzia” jest czczona w bocznej (północnej) kaplicy, odnowionej w 2009 r. Kaplica z kopią obrazu jest ulubionym miejscem modlitwy nie tylko parafian w tejże świątyni. Kult tego kiedyś czczonego tutaj przez wieki obrazu zaczyna się rozwijać na nowo i w ten sposób wierni szerzą Boże Miłosierdzie.

Wierną kopię obrazu dla tego kościoła wykonał artysta malarz z Tarnowa Marek Niedojadało ur. w 1954 r. w tymże mieście. Studiował on na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na wydziale malarstwa. Uprawia malarstwo sztalugowe, rysunek, witraże, polichromie ścienne i maluje obrazy sakralne.

Oryginalny obraz „Chrystus w studni” jest namalowany temperą na desce (131x 102 cm), prawdopodobnie powstał w XV w. Jest znakomitym dziełem cechowego malarstwa krakowskiego, o ciekawej symbolice i rozbudowanym programie ikonograficznym. Znawcy sztuki przypisują to dzieło Mistrzowi Maciejowickiemu, działającemu głównie na terenie północnego Spisza, ale przynależącego do szkoły krakowsko-sądeckiej, i datują obraz na lata 1430-1450. Na obrazie dostrzegalne są wpływy czeskie i norymberskie. Obraz cechuje centralna symetryczna kompozycja trzech postaci ukazanych do pasa. W centrum, wysunięty na pierwszy plan, jest wizerunek Chrystusa bolesnego. Chrystus został ukazany w cierniowej koronie, spod której sączą się krople krwi. Jego twarz jest pełna powagi i bólu. Zbawiciel ma uniesione ręce z przebitymi dłońmi, z których obficie wypływa krew. Jego prawy bok jest z przebity i broczy krwią. Na biodrach ma przewiązane białe prześcieradło. Chrystus wychodzi z sarkofagu w kształcie prostokątnej skrzyni „studni”. Postacie towarzyszące Zbawicielowi stoją na drugim planie, za „studnią”. Maryja Bolesna z mieczem wbitym w Jej serce jest bardzo blisko Chrystusa, fragment Jej sukni widnieje na wewnętrznej ścianie sarkofagu. Matka lekko ręką dotyka prawego ramienia Syna. Ukazuje w ten sposób matczyną troskę i współcierpienie. Towarzyszy Jej po przeciwległej stronie starzec Symeon z siwą brodą. Jego dłonie o długich pięknych palcach są skrzyżowane w modlitewnym geście, przy czym lewa ręka podtrzymuje wijącą banderolę z łacińskim napisem. Szarfa owinięta jest o miecz wbity w serce Maryi, a napis ze stylizowanym liternictwem: ET TUAM IPSIUS ANIMAM GLADIUS DOLORIS PERTRASIBIT S (IMENOIS) C (ANTOCUM) mówi o przepowiedni Symeona, wypowiedzianej do Maryi przy ofiarowaniu Jezusa w świątyni jerozolimskiej (Łk 2,25-35), a dotyczącej przyszłej boleści Jego Matki. Symeon, wypowiadając proroctwo, łączy początek i koniec życia Chrystusa, a tym samym potwierdza, że męka Chrystusa jest spełnieniem zbawczych zapowiedzi. Przedstawiona scena malarska ukazuje nie tylko fizyczne cierpienie Chrystusa, ale także prorocze spełnienie boskiego planu zbawienia i udział w nim Maryi oraz Jej przemożne wstawiennictwo. Ona uosabia Kościół, który kontempluje rany Chrystusa. W ten sposób otwiera się możliwość korzystania przez wszystkich ludzi z zasług Chrystusa oraz Matki Bolesnej (duchowość Pasyjna).

Obraz „Boże Miłosierdzie” ikonograficznie koresponduje z tematyką Chrystusa zstępującego do otchłani. „Studnia” – grobowa skrzynia symbolizuje głębię ludzkiego upadku i miłosierne zstąpienie Chrystusa do otchłani, przynosząc tam zbawienie. Chrystus w tej scenie został ukazany po męce, ale przed zmartwychwstaniem. Nie jest to wierna scena z Ewangelii, lecz obraz medytacyjny, przeznaczony do kontemplacji cierpienia i miłosierdzia Bożego. Tło nie ukazuje jakiegoś konkretnego pejzażu, lecz jakby czas sakralny, nie historyczny. To typowe przedstawienie dla gotyku tablicowego: nie opowiada się historii, tylko ukazuje prawdę teologiczną. W tym wypadku Chrystus wszedł w najgłębszą „studnię” ludzkiej kondycji. Matka towarzyszy Mu. Tak więc wypełniają się proroctwa. Z tej „studni” nie wydobywa On siebie, lecz nas. W ikonografii średniowiecznej studnia łączy kilka znaczeń: głębię grzechu i śmierci, grób Chrystusa, jest też aluzją do Samarytanki, której Chrystus przedstawia się jako „woda żywa”.

Obraz „Miłosierdzie Boże” ma stonowane barwy i wyraźnie zaznaczone kontury.

To wspaniałe dzieło przechowywane w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie oraz jego kopia znajdująca się w kościele parafialnym w Zbylitowskiej Górze to nie tylko cenne zabytki, ale świadectwa żywej historii, wiary i wrażliwości artystycznej minionych pokoleń. Oryginał i jego wierne odwzorowanie prowadzą ze sobą swoisty dialog – jeden opowiada o kunszcie twórcy i muzealnej trosce o dziedzictwo, drugi o sile tradycji zakorzenionej w lokalnej wspólnocie.

Warto zatrzymać się przed tym dziełem na dłużej, pozwolić sobie na chwilę skupienia i osobistej refleksji. W przestrzeni muzeum możemy podziwiać jego artystyczne detale i historyczny kontekst, natomiast w świątyni – doświadczyć jego duchowego wymiaru, który od lat towarzyszy modlitwie i codzienności parafian. To dwa różne, a zarazem uzupełniające się sposoby obcowania ze sztuką.

Obraz „Chrystus w studni”, którego historię opisałem powyżej, jest mi szczególnie bliski najpierw dlatego, że powiązany jest z historią mej rodziny. Ksiądz infułat dr. Józef Bomba (urodził się 30 IX 1849 r. w Płazie k. Chrzanowa, zmarł 10 VI 1936 r. w Tarnowie) był spokrewniony z moją babcią Cecylią Leopoldyną Rams, z domu Bomba (1903-1976). Mieszkając w domu u babci Cecylii w Nowym Sączu, jako chłopiec wiele razy ocierałem się o pamiątki po ks. Bombie: dębowy sekretarzyk, stary mosiężny kałamarz, teologiczne książki, pokaźną kolekcję starych pocztówek, wiszące obrazy na ścianach… Pamiętam dobrze wiszące duże stare tablo ze zdjęciem rektora pośrodku, udekorowane kłosami zboża, i wokół niego zdjęcia ks. profesorów w otoczeniu rocznikowych seminarzystów. W mieszkaniu babci ks. Józef miał swój pokoik, do którego przyjeżdżał na wakacje, odwiedzając swoją krewną. To on założył muzeum diecezjalne w Tarnowie, otwierając je 25 października 1888 r. Inaugurowano wówczas rok akademicki w tamtejszym seminarium. Muzeum od tamtej pory służy nie tylko tarnowskim klerykom, ale turystom i miłośnikom sztuki. Jest ono najstarszym diecezjalnym muzeum w Polsce. Każdego roku odwiedza go wielu turystów. Obecnie mieści się ono w zabytkowych XVI‑wiecznych budynkach przy Placu Katedralnym w Tarnowie, tuż przy katedrze. Zgromadzone tam zbiory pozwoliły uchronić od zniszczenia i od zapomnienia bezcenne dzieła sztuki średniowiecznej, wypierane z kościołów, np. przez modną w pewnym okresie sztukę barokową, a potem współczesną. W mury tego muzeum w 1914 r. przyjęto opisany przez mnie obraz „Miłosierdzie Boże” – „Chrystus w studni”.

Kolejny powód jest taki, że kopię tego obrazu otrzymałem od pani Ewy Skrzypiec, znanej sądeckiej malarki i kopistki. Sięgając po motyw „Chrystusa w studni” ze zbiorów Muzeum diecezjalnego w Tarnowie, artystka nie tylko oddała hołd dawnemu twórcy z XV wieku, ale również wniosła do tej kompozycji własną wrażliwość i doświadczenie malarki. Technika malarstwa na szkle – wymagająca precyzji, cierpliwości i odwróconego porządku pracy – stała się w jej rękach przestrzenią twórczej interpretacji, a nie jedynie wiernej rekonstrukcji.

W kopii „Chrystusa ze studni” zachowany został duch oryginału: skupienie, symbolika i charakterystyczna ludowa stylistyka. Jednocześnie subtelność kreski, wyważona kolorystyka i dbałość o detal świadczą o osobistym zaangażowaniu artystki. To właśnie w tej równowadze między tradycją a indywidualnym spojrzeniem ujawnia się dojrzałość pani Ewy jako kopistki – osoby, która rozumie, że kopiowanie jest formą ocalania dziedzictwa, ale też jego twórczego przedłużania

Podarowany obraz ciągle cieszy moje oko i pomaga mi w modlitwie kontemplacyjnej misterium męki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ku mojemu zaskoczeniu, kiedyś pani Ewa powiedziała mi, że modląc się nie potrzebuje żadnego obrazu, bo wtedy jest absolutnie skupiona na rozmowie z Bogiem, a obraz by ją tylko rozpraszał. Ja nie osiągnąłem jeszcze takich wyżyn modlitwy i bardzo dobrze czuję się i modlę w otoczeniu świętych obrazów.

Opublikowano na stronie AM Polska

UDOSTĘPNIJ