Podwójny jubileusz o. Stanisława Ziemiańskiego SJ – kazanie

By Published On: 28 lipca 2024Categories: Aktualności, Jezuici, Ludzie Kościoła2966 words16,5 min read

Ojciec Stanisław Ziemiański SJ obchodzi w tym roku 75. rocznicę wstąpienia do Towarzystwa Jezu­sowego oraz 65-lecie święceń kapłańskich. Jest pro­fesorem filozofii, muzykiem, kompozytorem (m.in. twórcą pieśni Jeden chleb co zmienia się w Chrystusa ciało…), miłośnikiem i kustoszem przyrody równo­miernie oddającym swoją uwagę i siły zarówno ro­ślinom jak i zwierzętom, przez wiele dekad i wciąż aktywnym duszpasterzem w Bazylice, kapelanem okolicznych klinik w czasach obecności Szpitala Uniwersyteckiego na ul. Kopernika, zakonnikiem i człowiekiem z nieustającą pasją i ciekawością do wszelkich spraw Kościoła, Polski, swojego Zakonu i ludzi wokół. Uroczystości z tej okazji odbyły się w niedzielę, 28 lipca 2024 o godz. 11.00, w Bazylice Naj­świętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Kazanie jubileuszowe wygłosił ks. Stanisła­w Groń SJ

Drogi Ojcze prof. Stanisławie Ziemiański SJ – Dostojny Jubilacie!

Wielce Szanowni zaproszeni Goście: Droga Ro­dzino o. Stanisława, Szanowny ks. Prowincjale Jaro­sławie Paszyński SJ, Czcigodny Rektorze Kolegium Krakowskiego i tej bazyliki ks. Wacławie Królikow­ski SJ, Drogie Siostry Zakonne, Drodzy Współbra­cia i Wy wszyscy wierni obecni na tej Eucharystii w jezuickiej Bazylice Najświętszego Serca Pana Je­zusa w Krakowie.

Przede mną niełatwe zadanie, bo mam mało czasu, a trzeba powiedzieć o Jubilacie, który swo­im życiem wypełnił doskonale pokaźną część XX w. i prawie 24 lata obecnego wieku. Nie będzie krótko i nie będzie też bardzo długo! Otóż życie o. Stanisła­wa zaczęło się dobrze, ale niezbyt pewnie, bo z do­mieszką wątpliwości, jak przystało na późniejsze­go filozofa, a myślę tutaj o dziennej dacie urodzin czcigodnego Jubilata, które miały miejsce we wrze­śniu 1931 r. w miejscowości Besko k. Sanoka. Wąt­pliwość zrodziła się stąd, że Mama Magdalena po­dawała datę 8 września, a akuszerka 7. Ostatecznie w metryce nasz Jubilat ma wpisaną datę urodzin: 7 września 1931 r.

Upływ czasu niespecjalnie wpłynął na wygląd zewnętrzny o. Stanisława. Wielu jezuitów pamięta­jących Go sprzed lat nie dostrzega znaczącej zmia­ny. Jubilat waży niewiele, wzrost ma niski, ale głos mocny, charakter twórczy, osobowość otwartą, za­wsze szlachetną, przyjazną środowisku, w którym przyszło Mu żyć. A serce? Serce ma bardzo dobre i prawie że na dłoni, i to dla każdego. Wszyscy z domowników kolegium jezuickiego w Krakowie wiedzą, że spać chodzi późno, a bardzo wcześnie wstaje. Słucha Radia „Maryja”, zjada wszystko bez bólu żołądka i wątroby. I bardzo lubi lody. Jest też – jak przystało na jezuitę – rozmodlony, pracowi­ty i zawsze usłużny w relacjach braterskich. Dobry, stary rocznik jezuity, jak dobre wino! Przeżył kilku papieży, a widział i opisał wiele w swoich wspo­mnieniach, chociażby tych z II wojny światowej. Ciekawie przedstawił go w swej grafice nasz współ­brat Krzysztof Mądel, ilustrując sentencję jezuicką św. Ignacego Loyoli: Jezuita ma być zawsze gotowy do działania i wymarszu z podniesioną nogą. Otóż o. Ziemiański stoi wraz z dwoma współbraćmi na jednej nodze na globie ziemskim gotowy do wy­marszu w drogę, dźwigając na barkach wiklino­wy kosz pełen owoców z winnicy Pańskiej. Ojciec Stanisław znalazł się także na krakowskim muralu na filarze mostu kolejowego na Wiśle. Jeden z jego uczniów umieścił tam wizerunek swego Profesora z klasycznym filozoficznym tekstem naszego Jubi­lata: Wisła nie jest bytem, jest zbiorem bytów. Most i mural już nie istnieją, ale ks. Profesor ma się do­brze.

Umiłowani! Podczas dzisiejszej Liturgii Eucha­rystycznej usłyszymy takie słowa z prefacji, czyli modlitwy mszalnej śpiewanej dziś z uniesionymi i otwartymi rękoma przez naszego Jubilata: dzię­ki składajmy, Panu Bogu naszemu. I usłyszymy gromką odpowiedź ludu Bożego: Godne to i spra­wiedliwe.

Siostry i Bracia! Dzisiaj te słowa pragniemy za­nosić do Boga ze szczególną radością, bo to Jubi­leusz 65 lat kapłaństwa i 75 lat życia zakonnego o. prof. Stanisława Ziemiańskiego SJ, i możemy jeszcze do tych okrągłych dat dodać jeszcze jedną, jakże wymowną, bo prawie 93 lata życia. Wszystko to składa się na dobry kawał czasu, a to prawie cały wiek ciekawego życiorysu.

Ten dzisiejszy Jubileusz to czas szczególnego dziękczynienia i radość dla Ciebie, Czcigodny Ju­bilacie, ale także i dla nas – twoich współbraci za­konnych, i dla Ludu Bożego, któremu od tylu lat posługujesz na różne sposoby, ale przede wszyst­kim służysz swoim kapłaństwem. Jest to Twoje pierwszorzędne posłannictwo, bo od wzniesionych przez Ciebie do Boga rąk tak wiele zależy. Ten Ju­bileusz przypomina – Tobie, Dostojny Jubilacie – i nam wszystkim, że naszą mocą jest nasz Pan Jezus Chrystus. On kiedyś powiedział do Apostoła Pawła: Wystarczy ci mojej łaski! Moc bowiem w słabości się doskonali. My wszyscy przechowujemy skarb wiary i skarb kapłaństwa w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Ty, Jubilacie, zaufałeś Chrystusowi i dlatego mogłeś i możesz nadal wypływać na głębię codziennych obowiązków zakonnych i kapłańskich.

Ojciec Stanisław w swoim wspomnieniu o po­wołaniu napisał: Powołanie do kapłaństwa kiełko­wało u mnie powoli. Sprzyjała temu atmosfera domu rodzinnego, ciepła pobożność matki i bardziej inte­lektualna wiara ojca. W swej młodości nasz Jubi­lat był ministrantem, a nawet w zastępstwie ojca pełnił funkcje kościelnego i wtedy pociągał za sznur dzwonu kościelnego na Anioł Pański i wal­czył z osami w dzwonnicy. Ale dzwonnica służyła mu też do prób odwagi, bo chodził na około niej po gzymsie, dopóki bolesna interwencja mamy nie po­łożyła kresu tym młodzieńczym próbom. Decyzję o wstąpieniu do zakonu jezuitów podjął podczas młocki, w lecie 1946 r. Sytuacja był podobna do tej, jaką przeżywał prorok Elizeusz z 1 Księgi Królew­skiej (19, 19-21). Kiedy bowiem felicjanka, s. Sancja – zapytała Go, kim chce zostać, odpowiedział: księ­dzem. A siostra poradziła Mu: najlepiej będzie, jak zostaniesz jezuitą. I tak wnet młodzieniec Staszek, noszący chrzcielne imię św. Stanisława Kostki – je­zuity, przybył do Małego Seminarium w Nowym Sączu, a potem 31 lipca 1949 r. wstąpił do Nowi­cjatu w Starej Wsi. Święcenia kapłańskie otrzymał 19 czerwca 1959 r. w Warszawie z rąk ks. bp. Jerze­go Modzelewskiego (1905-1986) w kaplicy św. An­drzeja Boboli w grupie 22 jezuitów, z których tylko trzech 3 żyje do dzisiaj.

Funkcję kapłana określa się często językiem bi­blijnym jako pasterską (por. J 10, 1-18). A więc je­steś też Pasterzem ludu Bożego.

Dostojny Jubilacie, swym kapłań­stwem sakramentalnym, a więc da­rem niezasłużonym, otrzymanym od Boga, bo: nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili i aby owoc wasz trwał, pra­cujesz nie tylko dla własnego zbawie­nia, ale dla powierzonych Ci ludzi. Zawsze też służysz wszystkim tym, co w ciągu tych lat tak szczodrze otrzy­małeś i otrzymujesz od Bożej miłości. Obficie dzielisz się tym i przekazujesz to nie tylko nam, jezuitom, ale także ludziom świeckim, chociażby studen­tom filozofii, pragnącym poszerzyć swe horyzonty myślowe i zdobyć ty­tuły naukowe. Ja sam należę do grona tych Twoich uczniów, którym przed laty wykładałeś filozofię. Zgłębialiśmy w piątkę z moimi współbraćmi w la­tach 1981-1983 na naszym roczniku ciekawe zagadnienia filozoficzne, aby tylko wspomnieć niektóre kwestie: jak zagadnienie ruchu, zmiany, pro­blem czasu, ale także jakże zaognione historycznie zagadnienie predesty­nacji i nowatorską koncepcję modeli elastycznych świata, zaproponowaną przez jezuitę ks. Jana Dordę, którego myśl studiowaliśmy pod Twoim okiem. Nie miej­sce tu, aby podkreślać Twoje zasługi w dziedzinie filozofii, bo już to zrobiono w roku 2006, świętu­jąc Twój jubileusz pokaźną książką przygotowa­ną z tej okazji, a liczącą 243 strony na Akademii Ignatianum, a obecnie Uniwersytecie Ignatianum. A w roku 2022 na tej jezuickiej uczelni odznaczono Ciebie Papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice dla uznania znamienitych dzieł i osiągnięć nauko­wych.

Ojcze Jubilacie – Ty niczego nie zatrzymujesz dla siebie! Rozdajesz i pomnażasz. Świętując jubileusz kapłański i jubileusz życia zakonnego, dojrzewasz do całkowitego daru z siebie, bo tak to pomyślał nasz Założyciel św. Ignacy z Loyoli.

Dzisiaj radujemy się Twoim jubileuszowym udziałem w Chrystusowym kapłaństwie i jubile­uszem 75 lat jako jezuickiego zakonnika i profesa czterech ślubów: czystości, ubóstwa, posłuszeń­stwa i oddania się w sprawach misji papieżowi. Jezuicki profes z zapałem czyni wszystko, aby być dobrym uczniem w szkole Jezusa i wejść na arenę walki o większą chwalę Boga aż do śmierci. Święty Jan Paweł II napisał w Redemptoris donum, że ży­cie konsekrowane i ślubowanie rad ewangelicznych stanowią szczególne świadectwo miłości do Chry­stusa. A ten dzisiejszy Jubileusz, Ojcze Profesorze Stanisławie, mówi nam, że jesteś wiernym sługą Pana, bo Ty siejesz, pracujesz, ale to Pan Jezus da­wał i daje temu wzrost. Powiem też tak, że jesteś dojrzałym jezuitą z krwi i kości, przesiąkniętym ignacjańską duchowością, któremu zawsze na ser­cu leży obrona prawd wiary, dobro Matki Kościoła, zakonu i ścisła więź z nauczającym papieżem. Nie tylko dla wielu z nas jesteś wzorem człowieka uczo­nego i nauczyciela, kapłana, ale także wzorem ludz­kiej, chrześcijańskiej uczciwości, prostolinijności.

A jesteś też uzdolnionym muzykiem i kompozy­torem. Napisałeś melodię i tekst do ponad 2500 pieśni, w tym tej najbardziej znanej i śpiewanej: Jeden Chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało. A ja najbardziej lubię Twoją pastorałkę pt.: Do Jezusa, do Betlejem i ufam, że nasz chór Corda cordis pod Twoja batutą jeszcze ją rozpowszechni, by wielu ją śpiewało. A opowiada ona o tym, jak do Dzieciątka Jezus przychodzą dzieci ubrane w folklorystyczne stroje z różnych regionów Polski, tańczą i śpiewają Mu. Posłuchajmy jej słów:

Do Jezusa, do Betlejem spieszą polskie dzieci. W sercach budzą się nadzieje, w oczach radość świeci, bo tam czeka ich Dziecina i Najświętsza Panna, piękna, jasna i niewinna jak zorza poranna. A więc biegną do stajenki choć droga daleka, by powitać w tej Dziecinie Boga i człowieka. Gdy przybyli do stajenki i stanęli wkoło, dla Jezusa i Panienki śpiewali wesoło. Krakowiaczek z Krako­wianką kółeczkami dzwonią, a Góralik z Góralecz­ką „gonionego” gonią. Łowiczanki z Księżakami tańczą kujawiaka, Ślązak tańczy ze Ślązaczką, wy­wija trojaka. Aż Maryja wraz z Józefem biorą się pod boki, takie na nich polskie tańce rzuciły uroki, a Dzieciątko we żłóbeczku z nimi się raduje, bo choć z rodu Abrahama, też po polsku czuje. I my z nimi zaśpiewajmy radosnymi głosy, niech kolęda polską nutą leci pod niebiosy!

Kochani! I co tu dużo mówić – Ojcze Stanisła­wie – jesteś dla nas mistrzem i autorytetem. Sza­nowny Ojcze Jubilacie! Dzięki Tobie przez tyle lat wspólnota wiernych otrzymywała dar Eucharystii, słuchała Słowa Bożego i otrzymywała święte sakra­menty i sakramentalia. A było to w tylu miejscach w Polsce. Także w tej Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa i tak blisko wokół nas, bo w istnieją­cych tutaj do niedawna okolicznych krakowskich klinikach i szpitalach, w których byłeś kapelanem przez 30 lat. Swą posługę sprawujesz w okolicznych domach pomocy społecznej i we wspólnotach zakonnych sióstr, by tylko wspomnieć krakowskie sio­stry Prezentki, które spowiadasz od kilkunastu lat. Służyłeś przez wiele lat, także pracując naukowo i dusz­pastersko na Słowacji jako profesor filozofii na Wydziale Teologicznym Aloisianum w Bratysławie (2001- ‑2009), należącym do Uniwersy­tetu Trnawskiego na Słowacji. Wy­kładałeś też filozofię Boga (1984/85 w Le Moyne College w Syracuzach w USA). Przez Twoje ręce Chrystus dawał swoje zbawienie tak wielu ludziom. Eucharystia to serce każ­dej wspólnoty, to jest miejsce życia! Dane Ci jest, Drogi Ojcze Jubilacie, ukazywać od tylu lat wiernym tę „Tajemnicę tajemnic”. I jak czyta­liśmy w hymnie brewiarzowym na wspomnienie św. Jana z Dukli (8 VII): Złożyłeś, Panie, w dłoniach kapłana Moc tajemniczą Twych sakramen­tów, Gdy w jego rękach i jego słowach Jesteś obecny wśród swego ludu.

Czcigodny Jubilacie!

Słuchając dzisiaj słowa Bożego, zauważamy, że przewija się w nim motyw zatroskania Boga o swój lud. On zaprasza nas do stołu wspólnoty, chce nas sobą karmić i zaprasza do wdzięczności. Msza św. to ołtarz, uczta – a więc stół nakryty białym obrusem – a na nim świece, wokół kwiaty, kadzidło, odświęt­ne szaty liturgiczne, muzyka organowa, śpiewy, wierni i wspólnota zaproszonych gości i pokarm ży­cia – Ciało i Krew Pana Jezusa. Zawsze w niedzielę podczas Eucharystii czuje się atmosferę święta, ale także niekiedy w tym klimacie wdzięczności Bogu i ludziom obchodzimy różne uroczystości, np. ju­bileusze, a one mają to do siebie, że świętuje się je razem z innymi: z braćmi i siostrami, w ten sposób cieszymy się i wyrażamy wdzięczność, wspominając przebytą drogę Jubilata, znaczące daty i wydarzenia. Taki dzień jak dzisiaj jest czasem, aby podziękować Bogu za dobro, które się dokonało przez te lata dzięki kapłańskim dłoniom, sercu i słowom Jubila­ta. Jeślibym zadał pytanie, na które trzeba by było szybko odpowiedzieć: Co robi ksiądz?, albo: Po co jest ksiądz?, to dziewięć na dziesięć osób odpowie­działoby: Odprawia Mszę świętą, spowiada. A więc kapłaństwo to Eucharystia, to sakramenty. Kapłan jest więc od Eucharystii. Nasz Jubilat w ciągu swo­jego dotychczasowego kapłańskiego życia odprawił ich prawie 24 tysiące. Jednym z zewnętrznych sym­boli takiego kapłańskiego życia jest mszalny kielich, który towarzyszy księdzu od dnia święceń – pry­micji poprzez jubileusze, aż do śmierci. Kielich jest drogi, cenny, wykuty przez złotnika. Kielich to na­czynie otwarte od góry, by łatwo było do niego wlać wino i wodę, i pić z niego Krew Pańską. Kapłan jest jak kielich otwarty na łaskę Bożą zstępującą z góry. Ma przyjmować ją w siebie i dzielić się nią z Ludem Bożym, który ma dostęp do Twoich talentów, wol­nego czasu, modlitwy i błogosławieństwa. W Dniu Jubileuszu dziękujemy Bogu i Tobie za otwartość kielicha mszalnego i Twojego serca, i rąk, za każ­de dobro, które buduje Kościół i naszą wspólnotę jezuicką, za pomoc braterską, którą jesteśmy ob­darowani od tylu lat. Ciśnie się nam dzisiaj pytanie psalmisty: Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? I odpowiedź też nasuwa się za psalmi­stą: Podniosę kielich zbawienia i wezwę Jego Imienia, wypełnię me śluby dla Pana przed całym Jego Ludem (Ps 116, 12-13). Oczywiście, ksiądz zajmuje się set­ką spraw: a nasz Jubilat – jak słyszeliśmy – wykładał filozofię klerykom i studentom świeckim, był pro­motorem naukowych prac, pisarzem, wychowawcą kleryków, jest kompozytorem pieśni religijnych, dyrygentem chóru Corda cordis, spowiednikiem sióstr zakonnych, cenzorem religijnych wydaw­nictw, ale także miłośnikiem ogrodowych prac, pta­ków – dla których robi domki, jest też opiekunem bezdomnych kotów w naszym zakonnym ogrodzie, gdzie podziwiać możemy zasadzone przez niego drzewa, krzewy, np. winogrona, kiwi, pigwę, figi, katalpy, miłorzęby, tulipanowiec i wiele kwiatów, które na wiosnę upiększają alejki naszego ogrodu.

Siostry i Bracia! W każdy pierwszy czwartek miesiąca modlimy się o nowe powołania kapłań­skie, zakonne i misyjne, a w sposób szczególny o powołania do jezuitów. W wielu częściach świa­ta odczuwa się dotkliwy brak kapłanów. Prośmy, by nie zabrakło ich u nas – na ziemi szczególnego świadectwa kapłańskiej posługi. I tak, jak dba się o rzeczy poświęcone Bogu, tak trzeba nam dbać o osoby, które zostały konsekro­wane na wyłączną Jego własność. A dbanie o nie, to polecanie ich w modlitwie Chrystusowi, Matce Najświętszej i Świętym Pańskim. Darzmy naszego Jubilata, o. prof. Stanisława Ziemiańskiego, bratnią i przyjacielską miłością. On oddany Bogu nie wy­rzeknie się nas, a Ten, który rozpoczął w naszym Ju­bilacie przed laty dobre dzieło, dopełni go na dzień Jezusa Chrystusa. Czcigodny Jubilacie, ad multos annos w tym kapłańskim i zakonnym oddawaniu życia za przyjaciół! Amen.

UDOSTĘPNIJ