Podwójny jubileusz o. Stanisława Ziemiańskiego SJ – kazanie
Ojciec Stanisław Ziemiański SJ obchodzi w tym roku 75. rocznicę wstąpienia do Towarzystwa Jezusowego oraz 65-lecie święceń kapłańskich. Jest profesorem filozofii, muzykiem, kompozytorem (m.in. twórcą pieśni Jeden chleb co zmienia się w Chrystusa ciało…), miłośnikiem i kustoszem przyrody równomiernie oddającym swoją uwagę i siły zarówno roślinom jak i zwierzętom, przez wiele dekad i wciąż aktywnym duszpasterzem w Bazylice, kapelanem okolicznych klinik w czasach obecności Szpitala Uniwersyteckiego na ul. Kopernika, zakonnikiem i człowiekiem z nieustającą pasją i ciekawością do wszelkich spraw Kościoła, Polski, swojego Zakonu i ludzi wokół. Uroczystości z tej okazji odbyły się w niedzielę, 28 lipca 2024 o godz. 11.00, w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Kazanie jubileuszowe wygłosił ks. Stanisław Groń SJ

Drogi Ojcze prof. Stanisławie Ziemiański SJ – Dostojny Jubilacie!
Wielce Szanowni zaproszeni Goście: Droga Rodzino o. Stanisława, Szanowny ks. Prowincjale Jarosławie Paszyński SJ, Czcigodny Rektorze Kolegium Krakowskiego i tej bazyliki ks. Wacławie Królikowski SJ, Drogie Siostry Zakonne, Drodzy Współbracia i Wy wszyscy wierni obecni na tej Eucharystii w jezuickiej Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.
Przede mną niełatwe zadanie, bo mam mało czasu, a trzeba powiedzieć o Jubilacie, który swoim życiem wypełnił doskonale pokaźną część XX w. i prawie 24 lata obecnego wieku. Nie będzie krótko i nie będzie też bardzo długo! Otóż życie o. Stanisława zaczęło się dobrze, ale niezbyt pewnie, bo z domieszką wątpliwości, jak przystało na późniejszego filozofa, a myślę tutaj o dziennej dacie urodzin czcigodnego Jubilata, które miały miejsce we wrześniu 1931 r. w miejscowości Besko k. Sanoka. Wątpliwość zrodziła się stąd, że Mama Magdalena podawała datę 8 września, a akuszerka 7. Ostatecznie w metryce nasz Jubilat ma wpisaną datę urodzin: 7 września 1931 r.
Upływ czasu niespecjalnie wpłynął na wygląd zewnętrzny o. Stanisława. Wielu jezuitów pamiętających Go sprzed lat nie dostrzega znaczącej zmiany. Jubilat waży niewiele, wzrost ma niski, ale głos mocny, charakter twórczy, osobowość otwartą, zawsze szlachetną, przyjazną środowisku, w którym przyszło Mu żyć. A serce? Serce ma bardzo dobre i prawie że na dłoni, i to dla każdego. Wszyscy z domowników kolegium jezuickiego w Krakowie wiedzą, że spać chodzi późno, a bardzo wcześnie wstaje. Słucha Radia „Maryja”, zjada wszystko bez bólu żołądka i wątroby. I bardzo lubi lody. Jest też – jak przystało na jezuitę – rozmodlony, pracowity i zawsze usłużny w relacjach braterskich. Dobry, stary rocznik jezuity, jak dobre wino! Przeżył kilku papieży, a widział i opisał wiele w swoich wspomnieniach, chociażby tych z II wojny światowej. Ciekawie przedstawił go w swej grafice nasz współbrat Krzysztof Mądel, ilustrując sentencję jezuicką św. Ignacego Loyoli: Jezuita ma być zawsze gotowy do działania i wymarszu z podniesioną nogą. Otóż o. Ziemiański stoi wraz z dwoma współbraćmi na jednej nodze na globie ziemskim gotowy do wymarszu w drogę, dźwigając na barkach wiklinowy kosz pełen owoców z winnicy Pańskiej. Ojciec Stanisław znalazł się także na krakowskim muralu na filarze mostu kolejowego na Wiśle. Jeden z jego uczniów umieścił tam wizerunek swego Profesora z klasycznym filozoficznym tekstem naszego Jubilata: Wisła nie jest bytem, jest zbiorem bytów. Most i mural już nie istnieją, ale ks. Profesor ma się dobrze.
Umiłowani! Podczas dzisiejszej Liturgii Eucharystycznej usłyszymy takie słowa z prefacji, czyli modlitwy mszalnej śpiewanej dziś z uniesionymi i otwartymi rękoma przez naszego Jubilata: dzięki składajmy, Panu Bogu naszemu. I usłyszymy gromką odpowiedź ludu Bożego: Godne to i sprawiedliwe.
Siostry i Bracia! Dzisiaj te słowa pragniemy zanosić do Boga ze szczególną radością, bo to Jubileusz 65 lat kapłaństwa i 75 lat życia zakonnego o. prof. Stanisława Ziemiańskiego SJ, i możemy jeszcze do tych okrągłych dat dodać jeszcze jedną, jakże wymowną, bo prawie 93 lata życia. Wszystko to składa się na dobry kawał czasu, a to prawie cały wiek ciekawego życiorysu.
Ten dzisiejszy Jubileusz to czas szczególnego dziękczynienia i radość dla Ciebie, Czcigodny Jubilacie, ale także i dla nas – twoich współbraci zakonnych, i dla Ludu Bożego, któremu od tylu lat posługujesz na różne sposoby, ale przede wszystkim służysz swoim kapłaństwem. Jest to Twoje pierwszorzędne posłannictwo, bo od wzniesionych przez Ciebie do Boga rąk tak wiele zależy. Ten Jubileusz przypomina – Tobie, Dostojny Jubilacie – i nam wszystkim, że naszą mocą jest nasz Pan Jezus Chrystus. On kiedyś powiedział do Apostoła Pawła: Wystarczy ci mojej łaski! Moc bowiem w słabości się doskonali. My wszyscy przechowujemy skarb wiary i skarb kapłaństwa w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Ty, Jubilacie, zaufałeś Chrystusowi i dlatego mogłeś i możesz nadal wypływać na głębię codziennych obowiązków zakonnych i kapłańskich.
Ojciec Stanisław w swoim wspomnieniu o powołaniu napisał: Powołanie do kapłaństwa kiełkowało u mnie powoli. Sprzyjała temu atmosfera domu rodzinnego, ciepła pobożność matki i bardziej intelektualna wiara ojca. W swej młodości nasz Jubilat był ministrantem, a nawet w zastępstwie ojca pełnił funkcje kościelnego i wtedy pociągał za sznur dzwonu kościelnego na Anioł Pański i walczył z osami w dzwonnicy. Ale dzwonnica służyła mu też do prób odwagi, bo chodził na około niej po gzymsie, dopóki bolesna interwencja mamy nie położyła kresu tym młodzieńczym próbom. Decyzję o wstąpieniu do zakonu jezuitów podjął podczas młocki, w lecie 1946 r. Sytuacja był podobna do tej, jaką przeżywał prorok Elizeusz z 1 Księgi Królewskiej (19, 19-21). Kiedy bowiem felicjanka, s. Sancja – zapytała Go, kim chce zostać, odpowiedział: księdzem. A siostra poradziła Mu: najlepiej będzie, jak zostaniesz jezuitą. I tak wnet młodzieniec Staszek, noszący chrzcielne imię św. Stanisława Kostki – jezuity, przybył do Małego Seminarium w Nowym Sączu, a potem 31 lipca 1949 r. wstąpił do Nowicjatu w Starej Wsi. Święcenia kapłańskie otrzymał 19 czerwca 1959 r. w Warszawie z rąk ks. bp. Jerzego Modzelewskiego (1905-1986) w kaplicy św. Andrzeja Boboli w grupie 22 jezuitów, z których tylko trzech 3 żyje do dzisiaj.
Funkcję kapłana określa się często językiem biblijnym jako pasterską (por. J 10, 1-18). A więc jesteś też Pasterzem ludu Bożego.
Dostojny Jubilacie, swym kapłaństwem sakramentalnym, a więc darem niezasłużonym, otrzymanym od Boga, bo: nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili i aby owoc wasz trwał, pracujesz nie tylko dla własnego zbawienia, ale dla powierzonych Ci ludzi. Zawsze też służysz wszystkim tym, co w ciągu tych lat tak szczodrze otrzymałeś i otrzymujesz od Bożej miłości. Obficie dzielisz się tym i przekazujesz to nie tylko nam, jezuitom, ale także ludziom świeckim, chociażby studentom filozofii, pragnącym poszerzyć swe horyzonty myślowe i zdobyć tytuły naukowe. Ja sam należę do grona tych Twoich uczniów, którym przed laty wykładałeś filozofię. Zgłębialiśmy w piątkę z moimi współbraćmi w latach 1981-1983 na naszym roczniku ciekawe zagadnienia filozoficzne, aby tylko wspomnieć niektóre kwestie: jak zagadnienie ruchu, zmiany, problem czasu, ale także jakże zaognione historycznie zagadnienie predestynacji i nowatorską koncepcję modeli elastycznych świata, zaproponowaną przez jezuitę ks. Jana Dordę, którego myśl studiowaliśmy pod Twoim okiem. Nie miejsce tu, aby podkreślać Twoje zasługi w dziedzinie filozofii, bo już to zrobiono w roku 2006, świętując Twój jubileusz pokaźną książką przygotowaną z tej okazji, a liczącą 243 strony na Akademii Ignatianum, a obecnie Uniwersytecie Ignatianum. A w roku 2022 na tej jezuickiej uczelni odznaczono Ciebie Papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice dla uznania znamienitych dzieł i osiągnięć naukowych.
Ojcze Jubilacie – Ty niczego nie zatrzymujesz dla siebie! Rozdajesz i pomnażasz. Świętując jubileusz kapłański i jubileusz życia zakonnego, dojrzewasz do całkowitego daru z siebie, bo tak to pomyślał nasz Założyciel św. Ignacy z Loyoli.
Dzisiaj radujemy się Twoim jubileuszowym udziałem w Chrystusowym kapłaństwie i jubileuszem 75 lat jako jezuickiego zakonnika i profesa czterech ślubów: czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i oddania się w sprawach misji papieżowi. Jezuicki profes z zapałem czyni wszystko, aby być dobrym uczniem w szkole Jezusa i wejść na arenę walki o większą chwalę Boga aż do śmierci. Święty Jan Paweł II napisał w Redemptoris donum, że życie konsekrowane i ślubowanie rad ewangelicznych stanowią szczególne świadectwo miłości do Chrystusa. A ten dzisiejszy Jubileusz, Ojcze Profesorze Stanisławie, mówi nam, że jesteś wiernym sługą Pana, bo Ty siejesz, pracujesz, ale to Pan Jezus dawał i daje temu wzrost. Powiem też tak, że jesteś dojrzałym jezuitą z krwi i kości, przesiąkniętym ignacjańską duchowością, któremu zawsze na sercu leży obrona prawd wiary, dobro Matki Kościoła, zakonu i ścisła więź z nauczającym papieżem. Nie tylko dla wielu z nas jesteś wzorem człowieka uczonego i nauczyciela, kapłana, ale także wzorem ludzkiej, chrześcijańskiej uczciwości, prostolinijności.
A jesteś też uzdolnionym muzykiem i kompozytorem. Napisałeś melodię i tekst do ponad 2500 pieśni, w tym tej najbardziej znanej i śpiewanej: Jeden Chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało. A ja najbardziej lubię Twoją pastorałkę pt.: Do Jezusa, do Betlejem i ufam, że nasz chór Corda cordis pod Twoja batutą jeszcze ją rozpowszechni, by wielu ją śpiewało. A opowiada ona o tym, jak do Dzieciątka Jezus przychodzą dzieci ubrane w folklorystyczne stroje z różnych regionów Polski, tańczą i śpiewają Mu. Posłuchajmy jej słów:
Do Jezusa, do Betlejem spieszą polskie dzieci. W sercach budzą się nadzieje, w oczach radość świeci, bo tam czeka ich Dziecina i Najświętsza Panna, piękna, jasna i niewinna jak zorza poranna. A więc biegną do stajenki choć droga daleka, by powitać w tej Dziecinie Boga i człowieka. Gdy przybyli do stajenki i stanęli wkoło, dla Jezusa i Panienki śpiewali wesoło. Krakowiaczek z Krakowianką kółeczkami dzwonią, a Góralik z Góraleczką „gonionego” gonią. Łowiczanki z Księżakami tańczą kujawiaka, Ślązak tańczy ze Ślązaczką, wywija trojaka. Aż Maryja wraz z Józefem biorą się pod boki, takie na nich polskie tańce rzuciły uroki, a Dzieciątko we żłóbeczku z nimi się raduje, bo choć z rodu Abrahama, też po polsku czuje. I my z nimi zaśpiewajmy radosnymi głosy, niech kolęda polską nutą leci pod niebiosy!
Kochani! I co tu dużo mówić – Ojcze Stanisławie – jesteś dla nas mistrzem i autorytetem. Szanowny Ojcze Jubilacie! Dzięki Tobie przez tyle lat wspólnota wiernych otrzymywała dar Eucharystii, słuchała Słowa Bożego i otrzymywała święte sakramenty i sakramentalia. A było to w tylu miejscach w Polsce. Także w tej Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa i tak blisko wokół nas, bo w istniejących tutaj do niedawna okolicznych krakowskich klinikach i szpitalach, w których byłeś kapelanem przez 30 lat. Swą posługę sprawujesz w okolicznych domach pomocy społecznej i we wspólnotach zakonnych sióstr, by tylko wspomnieć krakowskie siostry Prezentki, które spowiadasz od kilkunastu lat. Służyłeś przez wiele lat, także pracując naukowo i duszpastersko na Słowacji jako profesor filozofii na Wydziale Teologicznym Aloisianum w Bratysławie (2001- ‑2009), należącym do Uniwersytetu Trnawskiego na Słowacji. Wykładałeś też filozofię Boga (1984/85 w Le Moyne College w Syracuzach w USA). Przez Twoje ręce Chrystus dawał swoje zbawienie tak wielu ludziom. Eucharystia to serce każdej wspólnoty, to jest miejsce życia! Dane Ci jest, Drogi Ojcze Jubilacie, ukazywać od tylu lat wiernym tę „Tajemnicę tajemnic”. I jak czytaliśmy w hymnie brewiarzowym na wspomnienie św. Jana z Dukli (8 VII): Złożyłeś, Panie, w dłoniach kapłana Moc tajemniczą Twych sakramentów, Gdy w jego rękach i jego słowach Jesteś obecny wśród swego ludu.
Czcigodny Jubilacie!
Słuchając dzisiaj słowa Bożego, zauważamy, że przewija się w nim motyw zatroskania Boga o swój lud. On zaprasza nas do stołu wspólnoty, chce nas sobą karmić i zaprasza do wdzięczności. Msza św. to ołtarz, uczta – a więc stół nakryty białym obrusem – a na nim świece, wokół kwiaty, kadzidło, odświętne szaty liturgiczne, muzyka organowa, śpiewy, wierni i wspólnota zaproszonych gości i pokarm życia – Ciało i Krew Pana Jezusa. Zawsze w niedzielę podczas Eucharystii czuje się atmosferę święta, ale także niekiedy w tym klimacie wdzięczności Bogu i ludziom obchodzimy różne uroczystości, np. jubileusze, a one mają to do siebie, że świętuje się je razem z innymi: z braćmi i siostrami, w ten sposób cieszymy się i wyrażamy wdzięczność, wspominając przebytą drogę Jubilata, znaczące daty i wydarzenia. Taki dzień jak dzisiaj jest czasem, aby podziękować Bogu za dobro, które się dokonało przez te lata dzięki kapłańskim dłoniom, sercu i słowom Jubilata. Jeślibym zadał pytanie, na które trzeba by było szybko odpowiedzieć: Co robi ksiądz?, albo: Po co jest ksiądz?, to dziewięć na dziesięć osób odpowiedziałoby: Odprawia Mszę świętą, spowiada. A więc kapłaństwo to Eucharystia, to sakramenty. Kapłan jest więc od Eucharystii. Nasz Jubilat w ciągu swojego dotychczasowego kapłańskiego życia odprawił ich prawie 24 tysiące. Jednym z zewnętrznych symboli takiego kapłańskiego życia jest mszalny kielich, który towarzyszy księdzu od dnia święceń – prymicji poprzez jubileusze, aż do śmierci. Kielich jest drogi, cenny, wykuty przez złotnika. Kielich to naczynie otwarte od góry, by łatwo było do niego wlać wino i wodę, i pić z niego Krew Pańską. Kapłan jest jak kielich otwarty na łaskę Bożą zstępującą z góry. Ma przyjmować ją w siebie i dzielić się nią z Ludem Bożym, który ma dostęp do Twoich talentów, wolnego czasu, modlitwy i błogosławieństwa. W Dniu Jubileuszu dziękujemy Bogu i Tobie za otwartość kielicha mszalnego i Twojego serca, i rąk, za każde dobro, które buduje Kościół i naszą wspólnotę jezuicką, za pomoc braterską, którą jesteśmy obdarowani od tylu lat. Ciśnie się nam dzisiaj pytanie psalmisty: Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? I odpowiedź też nasuwa się za psalmistą: Podniosę kielich zbawienia i wezwę Jego Imienia, wypełnię me śluby dla Pana przed całym Jego Ludem (Ps 116, 12-13). Oczywiście, ksiądz zajmuje się setką spraw: a nasz Jubilat – jak słyszeliśmy – wykładał filozofię klerykom i studentom świeckim, był promotorem naukowych prac, pisarzem, wychowawcą kleryków, jest kompozytorem pieśni religijnych, dyrygentem chóru Corda cordis, spowiednikiem sióstr zakonnych, cenzorem religijnych wydawnictw, ale także miłośnikiem ogrodowych prac, ptaków – dla których robi domki, jest też opiekunem bezdomnych kotów w naszym zakonnym ogrodzie, gdzie podziwiać możemy zasadzone przez niego drzewa, krzewy, np. winogrona, kiwi, pigwę, figi, katalpy, miłorzęby, tulipanowiec i wiele kwiatów, które na wiosnę upiększają alejki naszego ogrodu.
Siostry i Bracia! W każdy pierwszy czwartek miesiąca modlimy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne, a w sposób szczególny o powołania do jezuitów. W wielu częściach świata odczuwa się dotkliwy brak kapłanów. Prośmy, by nie zabrakło ich u nas – na ziemi szczególnego świadectwa kapłańskiej posługi. I tak, jak dba się o rzeczy poświęcone Bogu, tak trzeba nam dbać o osoby, które zostały konsekrowane na wyłączną Jego własność. A dbanie o nie, to polecanie ich w modlitwie Chrystusowi, Matce Najświętszej i Świętym Pańskim. Darzmy naszego Jubilata, o. prof. Stanisława Ziemiańskiego, bratnią i przyjacielską miłością. On oddany Bogu nie wyrzeknie się nas, a Ten, który rozpoczął w naszym Jubilacie przed laty dobre dzieło, dopełni go na dzień Jezusa Chrystusa. Czcigodny Jubilacie, ad multos annos w tym kapłańskim i zakonnym oddawaniu życia za przyjaciół! Amen.

